Anioł stróż wyląduje na Placu Piłsudskiego.
Początkujący, ale pełen dobrych chęci anioł Gabriel wywraca do góry nogami życie ubogiego magazyniera i opływającego w luksusy kapitalisty. Keanu Reeves jako Anioł stróż! Lato w pełni, więc na ten filmowy seans zapraszamy w plener. Pożegnajmy lipiec wspólnie na Placu Piłsudskiego.
KINO na STARÓWCE zaplanowano na piątek, 31 lipca, godz. 21:00 na Placu Piłsudskiego. Wstęp oczywiście wolny.
Wcielający się w główną rolę, a zarazem debiutujący jako reżyser, Aziz Ansari od kilku lat robi zawrotną karierę jako komik i stand-uper. Na koncie ma m.in. świetnie przyjęty serial „Specjalista od niczego”, statuetkę Złotego Globu i dwie Nagrody Emmy. Jako urodzony w USA Hindus doskonale zna realia pracy tymczasowej, które są dziś codziennością wielu, nie tylko należących do mniejszości etnicznych, Amerykanów.
Jego „Anioł Stróż” to zgrabna satyra na społeczne rozwarstwienie, doprawiona interwencją sił nadprzyrodzonych. W zmaganiach z codziennością Ansariemu i Reevesowi na ekranie partnerują Seth Rogen (w roli dość poczciwego właściciela dużej firmy technologicznej) oraz Keke Palmer (jako liderka związków zawodowych). Jednak to właśnie postać Anioła, który odkrywa, jak wygląda i smakuje zwyczajne życie, absolutnie kradnie film.
Duża w tym zasługa Keanu Reevesa, który, choć swoją aktorską karierę zaczynał od kultowej komedii „Wspaniała przygoda Billa i Teda” Stephena Hereka, bywał dotąd raczej Adwokatem Diabła i kojarzy się przede wszystkim z ikonicznymi rolami kina akcji – od Jacka Travena w „Speed. Niebezpiecznej prędkości” przez Neo w „Matriksie”, po kolejne odsłony serii o Johnie Wicku. Jego Gabriel, w przeciwieństwie do swojego biblijnego odpowiednika, nie jest tu najwyższej rangi bożym posłańcem, lecz postacią zbliżoną do swoich ludzkich podopiecznych. Popełniającą błędy, miewającą wątpliwości i rozterki.
„Anioł Stróż” to współczesna wariacja na temat nominowanego do Oscarów w 1947 roku „Tego wspaniałego życia” Franka Capry, w którym Anioł pomaga stanąć na nogi załamanemu mężczyźnie granemu przez Jamesa Stewarta. Podobnie, jak odległa o dekady twórczość Capry, film Ansariego odrobinę grzeszy idealizmem i naiwnością, zarazem jednak doskonale spełnia swoją rolę jako współczesny feel good movie, zostawiając nas po seansie z uśmiechem, ale i odrobiną refleksji.
Kilka słów o filmie
Arj od lat ma poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. Z zazdrością obserwuje bogaczy takich jak Jeff, który nie musi chwytać się niskopłatnych zajęć, by związać koniec z końcem. Jeff mieszka w swojej willi na wzgórzu i patrzy na świat z góry, ale nie potrafi docenić tego, czym obdarzył go los. Żaden z nich nie wie, że początkujący anioł Gabriel ma co do nich śmiałe plany. W przypływie ambicji i dobrych chęci postanawia, bez zgody „z góry”, zafundować im nieoczekiwaną zamianę miejsc. Na skutek jego nadprzyrodzonej interwencji teraz Arj pławi się w luksusach, a Jeff goni za groszem. Ale w prawdziwe kłopoty wpada też anioł Gabriel. Niebiańskie kierownictwo karze go za samowolkę odebraniem skrzydeł i życiem śmiertelnika. Będzie mógł wrócić na etat anioła, jeśli przekona Arja i Jeffa, by dobrowolnie wrócili do swych dawnych ról. Jeff zgadza się natychmiast, ale Arj ani myśli rezygnować z nowego, wspaniałego życia.
